Efekt cieplarniany – Cała prawda!

•Grudzień 6, 2009 • Dodaj komentarz

Witam. Kiedy jeszcze chodziłem do szkoły podstawowej czy średniej wpajano mi istnienie efektu cieplarnianego. Według powszechnie znanej teorii zostaje on wywołany działalnością człowieka. Zacytuję tutaj fragment z Wikipedii:

„Globalne ocieplenie – obserwowane od połowy XX wieku podwyższenie średniej temperatury atmosfery przy powierzchni ziemi i oceanów oraz przewidywane ocieplenie w przyszłości.

Średni wzrost temperatury powietrza w latach 1906-2005 w pobliżu powierzchni Ziemi wyniósł 0,74 ±0,18 °C. Istotą problemu związanego z wyjaśnieniem globalnego ocieplenia jest ustalenie w jakim stopniu na to zjawisko wpływa działalność człowieka, a w jakim czynniki naturalne. Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) uważa, że „większość obserwowanego wzrostu średniej temperatury globalnej od połowy XX wieku spowodowana jest najprawdopodobniej antropogenicznym wzrostem koncentracji gazów cieplarnianych” poprzez efekt cieplarniany.”

Uważam, że efekt cieplarniany jako wynik działalności człowieka jest bzdurą. Badania IPCC (która nie jest wiarygodną instytucją o czym napiszę później) na których opierają się hipotezy o efekcie cieplarnianym są tak przekazane, że gdybym nie znał tej tematyki dobrze, to z pewnością przeraził bym się jak wielki wpływ na nasz klimat ma społeczeństwo. Tutaj mamy wykres który większość z pewnością zna:


Możemy na nim wyraźnie zobaczyć, że klimat się ociepla i nikt tego nie neguje. Zawartość dwutlenku węgla również wzrasta. Tego również nikt nie zaprzecza. Według mnie oraz naukowców którzy potwierdzają to własnymi badaniami, to nie dwutlenek węgla ma wpływ na temperaturę, ale temperatura wpływa na poziom dwutlenku węgla.
Teraz spójrzmy na kolejny wykres:

Tym razem wykres pokazuje jak temperatura zmieniała się w ciągu kilkuset tysięcy lat. Jego końcowy fragment jest taki sam jak ten poprzedni co pokazuje nam, że jesteśmy obecnie w tzw. wyżu temperaturowym. Człowiek nie ma w ogóle wpływu na „globalne ocieplenie”, a jeżeli ma wpływ na temperaturę to bardzo niewielki który jest w granicach błędu pomiarowego. Klimat jest zmienny i jest to oczywisty fakt. Społeczeństwo ma wpływ na atmosferę ale tylko lokalnie, natomiast globalnie może mieć z tym, że to po prostu się rozkłada na wielką powierzchnie przez co nie ma takiego wpływu jak to mówią media. Osoby które mówią, że kilkadziesiąt lat temu zimy były srogie, a teraz w grudniu nie ma śniegu potwierdzają teorię, że mamy ocieplenie klimatu jednak jest on wynikiem cyklicznych zmian. W historii klimat był już cieplejszy od tego który mamy teraz, a przecież nie było fabryk czy innych zakładów które produkowały by znaczące ilości CO2.

Kilka słów o IPCC. Nie można ufać tylko jednej organizacji. Media pokazują, że naukowcy są skorumpowani, a ich raporty mają wpływ nie tylko na opinie społeczną, ale także na wzrost opłat za energię, bo fabryki muszą się dostosować do wymogów UE. Dlatego należy porównywać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset badań, a nie sugerować się IPCC. Są dowody na to, że IPCC jest stronniczy przy tworzeniu raportów. Kliknij TUTAJ aby przeczytać list byłego pracownika IPCC. W skrócie chodzi o powiązania tego zespołu z innymi rządowymi organizacjami, a w szczególności z UE. Oczywiście działania które mają ograniczyć emisję dwutlenku węgla przynoszą korzyści osobom na wysokim szczeblu w związku. Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu bada jedynie zależności między CO2 a temperaturą jedynie w ostatnim stuleciu przez co badania nie posiadają zbyt dużej wartości. Trzeba dodać, że większość ekologów nie ma pojęcia o metodach naukowych czy badań, a wypowiadają się na dany temat nie mając o nim zielonego pojęcia. Ekologowie i osoby które są zwolennikami antropogenicznej teorii ocieplenia klimatu powołują się jedynie na raporty Zespołu ds. Zmian Klimatu. W przypadku okazania im badań innych zespołów mówią, że oni nie są naukowcami, ale powołują się na badania IPCC. Pokazana jest wielka ignorancja osób które próbują udowodnić swoją teorie sloganami „wg IPCC jest prawie pewne (90%), że to przez człowieka mamy globalne ocieplenie”. Należy nadmienić też, że stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN w związku z globalnym ociepleniem mówi jasno: „W ciągu ostatnich 400 tys. lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartość CO2 w powietrzu już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia, w ciągu kilkuset lat, średnia roczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie. W sumie wzrosła o 10°C na półkuli północnej – a więc były to zmiany nieporównywalnie bardziej drastycznie niż dziś obserwowane.” Człowiek wpływ na środowisko ma, ale w skali lokalnej (Katowice – smog) lub regionalnej przy większych konurbacjach które są dość gęsto zabudowane infrastrukturą która zanieczyszcza środowisko. Może mieć również wpływ w skali globalnej, ale to się po prostu rozcieńcza przez co na niektórych obszarach tego wpływu w ogóle nie ma. Głównym gazem cieplarnianym jest para wodna, natomiast dwutlenek węgla stanowi około 5%. Wpływ człowieka na poziom dwutlenku węgla to maksymalnie 5%, więc w stosunku rocznym mówimy tutaj o promilach. To potwierdza tym bardziej, że wzrost temperatury zwiększa poziom pary wodnej i dwutlenku węgla. Czynników które odpowiadają za te cykliczne (jednak nieregularne) zmiany temperatury jest kilkadziesiąt. Rządy w sumie marnują bilion euro na działania które mają na celu zredukować te promile dwutlenku węgla, a przecież prawie połowa CO2 jest zagospodarowana automatycznie przez środowisko, a to powoduje, że zbiory rolnicze są większe i to pokazuje, że dwutlenek węgla ma pozytywne oddziałuje na roślinność.
Trzeba wspomnieć również o ostatniej aferze w której ujawniona została korespondencja mailowa pracowników naukowych uniwersytetu w Anglii. Wynika z nich jasno, że tzw. „globalne ocieplenie”, to nic innego jak wielkie oszustwo. Pojawiają się w nich sformułowania: „Właśnie poprawiłem dane, dodałem nieco wartości, tak aby ukryć rzeczywisty spadek temperatury”. Ogólnie widać jak na dłoni, że jest to szwindel który ma na celu zmanipulować opinię publiczną, a koszty tego ponosimy do tego my – podatnicy.
Jeżeli chodzi o ostatni raport IPCC to w rozdziale VI jest o tym o czym piszę teraz, jednak we wniosku raportu te informację zostały pominięte przez co ich sprawozdanie jest nierzetelne.
Z całą pewnością trzeba stwierdzić, że efekt „globalnego ocieplenia” to tylko hipoteza o małym stopniu prawdopodobieństwa, bo nigdzie nie zostało udowodnione, że te zmiany które mamy teraz są wpływem człowieka.

Dla wszystkich którzy są nadal za ekologami polecam: „Według najnowszej koncepcji ekologów, ograniczenie liczby dzieci ma być skuteczną walką z globalnym ociepleniem. – Dopuszczalne ma być dwoje dzieci – mówi Jonathon Porrit. Pary, które mają większą liczbę dzieci są „nieodpowiedzialne” i stwarzają nadmierne obciążenie dla środowiska.Szef komisji ds. ekologii zaznacza, iż należy dotować aborcję i antykoncepcję – nawet kosztem leczenia ciężkich chorób. Jak zaznacza Porrit, założenie to jest logiczne, brak leczenia ludzi śmiertelnie chorych też przyczyni się, jego zdaniem, do ograniczenia produkcji dwutlenku węgla.”

Regards,
Bad Boy

Urząd skarbowy, ZUS i podatki

•Grudzień 3, 2009 • Dodaj komentarz

Kolejnym zagadnieniem o którym trzeba wspomnieć jest wyzysk ludzi przez instytucje państwowe. Naczelnym organem do tego typu spraw jest urząd skarbowy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że aby sprzedać jakąkolwiek rzecz na portalu aukcyjnym trzeba odprowadzić podatek. Zazwyczaj jest to stawka 18%. Jeżeli byłby to jedyny koszt który ponosimy, to nie było by tak źle. Załóżmy, że kupuję w hurtowni towar o wartości 50zł i sprzedaję za 100zł. Cóż za optymizm prawda? W tej sytuacji mamy teoretycznie spory zysk. Jeżeli chodzi o portal aukcji to odliczmy od tego zysku prowizje, podatek dla US w wysokości 18%, koszt benzyny na dojazd do hurtowni czy ewentualnie koszt wysyłki do nas. Jak widzisz drogi czytelniku, zostaje może trochę więcej niż 50% zysku początkowego.  Jeżeli sprzedajemy za pomocą portalu aukcyjnego to koszta są niewielkie, ale w przypadku gdy sprzedajemy w wynajętym lokalu to koszta nas rujnują. Na szczęście istnieje taka instytucja o nazwie „kwota wolna od podatku”. Dzięki tej instytucji, jeżeli nie przekroczymy określonej kwoty dochodu (w roku 2009 jest to kwota 3091,00zł), to obowiązek odprowadzenia należnego podatku dochodowego nas nie dotyczy. Oczywiście pamiętać trzeba o tym, że instytucja w/w nie zwalnia nas z odnotowania w PIT-36 przychodu i dochodu od tej działalności. Załóżmy, że kogoś satysfakcjonuje mały zysk i postanawia bawić się w ten biznes. Zysk miesięczny z tego biznesu wynosi przykładowo 200zł, więc dla wielu osób dość dużo, szczególnie dla tych którzy mają dochód na poziomie 800zł miesięcznie, a mają na utrzymaniu całą rodzinę. Tutaj wkracza kochany ZUS. Należy zarejestrować taki biznes jako działalność gospodarczą. Pół biedy gdyby to były tylko formalności, ale to wiąże się z kosztami. Już nie mówię o samych kosztach założenia działalności, ale o kosztach miesięcznym jakim jest składka ZUS. Dla nowych przedsiębiorców jest ona obniżona przez 2 lata. Cóż z tego gdy mamy zysk na poziomie 200zł miesięcznie, jeżeli składka (już po uldze) przekracza nasz zysk. Obywatel w takim przypadku  zaczyna oszukiwać, bo gdyby postępował uczciwie to traci na tej działalności i ma same straty. Oczywiście to grozi odpowiedzialnością karnoskarbową, więc przepisy są skonstruowane tak, że lepiej być bezrobotnym niż próbować zarabiać. Sens działalności gospodarczej jest dopiero wtedy gdy mamy dość wysoki dochód. Nawet jeżeli jesteśmy obrotni i rozkręcimy poważny biznes, to instytucje państwowe o nas nie zapomną, mimo że odprowadzamy pokaźny podatek, bo wtedy podwyższą nam go aż do 40%. Dlatego uważam, że pracowitość jest sankcją prawną. Należało by tutaj wyprowadzić nową zasadę która powinna brzmieć nullum poena sine crimen (nie ma kary bez przestępstwa). Czy uczciwe dorabianie jest przestępstwem? Można by było wytłumaczyć podatek tym, że przecież trzeba wybudować autostrady, utrzymać instytucje państwowe, zapewnić społeczeństwu darmową opiekę medyczną, wspomagać uczniów czy rodziny potrzebujących.  Czy te cele są realizowane? Na lekarza trzeba czekać nawet rok, a autostrady budowane są w zawrotnym tempie od kilku do kilkunastu kilometrów rocznie. Rząd wydaje pieniądze na co tylko ma ochotę. Osoba która nie posiada samochodu musi płacić na infrastrukturę typu ulice, autostrady. Taka mała dygresja z mojej strony. Żeby jeździć po autostradzie trzeba uiścić opłatę która została już pobrana we wcześniejszym podatku. Ludzie którzy nie chodzą na mecze muszą płacić za budowanie stadionów, ateiści płacą za koszty realizacji konkordatu, a katolicy za ochronę parad pedałów. Gdzie tu moralność? Osobiście uważam, że większość inwestycji powinna być pokrywana z pieniędzy samych zainteresowanych. Te instytucje których charakter działania wykluczałby możliwości opłacenia ich z środków samych zainteresowanych mogły by być utrzymywane z podatków. Obecnie nie dość, że płacimy 22% VAT za większość towarów, to jeszcze potrącają nam podatek z naszych pensji. Nie wspominam już o podatkach od darowizn, leśnych, spadkowych, akcyzowych i jeszcze kilku innych, które dla osoby bogatej nie są problemem, to dla biednych są wielką uciążliwością i karą. Dla krezusa co prawda nie są kłopotem, ale dlaczego ma płacić więcej? Dlatego, że był pomysłowy, zaradny bądź kształcił się w młodości? Powiedzmy, że wygrałem wille o wartości 3mln w Warszawie w jednym z teleturniejów. Skąd mam niby opłacić podatek? Muszę sprzedać wille. Już zaczynają się problemy. Od sprzedaży też pewnie trzeba zapłacić podatek, a dla agencji nieruchomości zapłacić kilka % od sprzedaży.  Nasze prawo jest absurdalne w wielu przypadkach. Nic dziwnego skoro 460 darmozjadów pobiera bajońskie sumy za to, że pod pretekstem wyjazdu służbowego wyjeżdża z rodziną do Egiptu (wyjazd jest sponsorowany ze środków państwowych, a nie z pensji poselskiej). O posłach będzie oddzielny wpis, jednak musiałem zasygnalizować ten problem. Cisną się na usta same przekleństwa u większości ludzi jeżeli chodzi o złodziejstwo państwa, ale  czego można się spodziewać po tej instytucji jaką jest podatek, pamiętając, że została wprowadzona w starożytności? Europa jest państwem cywilizowanym, więc czemu korzystamy z tak prymitywnej instytucji? Można się poczuć tak, jakby to państwo było królem, a my tylko marnymi poddanymi którzy przynoszą daninę swojemu władcy, jednocześnie oddając cześć i chwałę pod groźbą wtrącenia do lochu na 50 lat.

Regards,
Bad Boy

Pedały w Polsce i na świecie

•Grudzień 2, 2009 • 4 komentarzy

Witam Cię drogi czytelniku. Zamierzałem poruszyć tą kwestie dopiero w przyszłości, jednak sprawa jest na tyle poważna, że trzeba to zrobić już teraz. Jeżeli chodzi o parady pederastów aka zboczeńców,wykolejeńców i dewiantów, to jestem zdecydowanym przeciwnikiem tych chorych zjawisk. Jeżeli ktoś jest normalny to nie potrzebuje robić parad, marszów równości czy innych demonstracji w związku ze swoim światopoglądem. Oczywiście, że nie chodzi tutaj o strajki czy inne tego typu pikiety które są przejawem sprzeciwu wobec niegodnych warunków pracy czy wynagrodzenia. Wszystko zaczęło się od wykreślenia homoseksualizmu z katalogu chorób przez World Health Organization. Dokładnie 17 maja 1990 roku nastąpił, katastrofalny w skutkach, przełom odnośnie tej choroby, która de facto nadal nią jest. Skutkiem tego, sodomici domagają się legalizacji związków homoseksualnych jako małżeńskich. Niestety już mamy na tyle zniszczone prawo, że pederaści mogą adoptować dziecko. Nie jako małżeństwo, ale jako osoby samotne już mogą adoptować (z mniejszymi szansami niż pełne małżeństwa), więc proszę o doczytanie odpowiednich przepisów gdyż wiele osób nie wie o tym. Na szczęście nasze polskie sądy są dość racjonalne jeżeli chodzi o tą kwestie, więc rzadko kiedy otrzymują zgodę na adopcję. Dziecko wychowane przed pederastów/e ma spaczoną psychikę. W procesie socjalizacyjnym kształtuje się osobowość dziecka przez co ryzyko, że dziecko zostanie dewiantem jest kolosalne. Absolutnie nie można się opierać na żadnych badaniach w tych kwestiach, ponieważ jest duża szansa, że to właśnie wykolejeńce przeprowadzają te badania. Jeżeli nie oni to osoby o lewackim usposobieniu. Oczywiście związki pederastów są wbrew odwiecznemu prawu natury tak samo jak kazirodztwo. Nie ulega wątpliwości, że homoseksualizm nie jest przenoszony w genach, ale jest błędem wychowawczym rodziców bądź negatywnym wpływem otaczającego środowiska. Dewianci niosą ze sobą jeszcze inne zagrożenia. Powszechnie wiadomo, że  HIV to choroba głównie dotykająca narkomanów i pederastów. Zacytuje mimo wszystko jednego osobnika „Ludzie, 70% nosicieli wirusa HIV w naszym kraju to homo- i biseksualiści. Nie możemy zaprzeczyć, że AIDS to choroba gejów. Musimy to przyznać i stawić temu czoła. – działacz gejowski i lider organizacji The National Gay and Lesbian Task Force Matt Foreman.” Na marginesie trzeba dodać, że nazewnictwo gej jest błędne. Gej kojarzy się z czymś pozytywnym, natomiast są to osoby chore i wykolejone dlatego trzeba używać słowa pederasta (bądź pokrewnych temu słowu). W każdym razie ten lider pederastów mówi, że trzeba stawić temu problemowi czoła i ma rację. Należy leczyć osoby homoseksualne w szpitalach zamkniętych. Nie bez powodu w krajach, typu Włochy i Hiszpania, HIV jest bardzo popularną chorobą, a przecież są to państwa rozwinięte. Jeżeli chodzi o parady to trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że każda parada ma zapewnioną ochronę policyjną. Zamiast poszerzać infrastrukturę, to nasze pieniądze z podatków są marnowane na ochronę tego lewackiego elementu. Teraz jeszcze sobie z tego nie zdajemy sprawy, ale tak daleko idący „postęp”, będzie wkrótce przyczyną legalizacji związków „zoofilskich” czy innych wynaturzeń. Nie ma również wątpliwości, że w dzisiejszych czasach nasz ustrój jest demokratyczny, a to znaczy, że każdy ma prawo wypowiedzenia swojego zdania, ale nie w sposób który narzuca się innym (a w szczególności dzieciom) w sposób nachalny. Na rynku krakowskim codziennie przewija się masa dzieci. Czy chcemy aby przyglądały się na zboczeńców? Jeżeli chodzi o poszanowanie mniejszości to jestem za, ale nie w przypadku gdy chorobę uznaje się za coś normalnego. Szanuje wszystkie religie, a także ateistów gdyż każdy ma prawo do własnego światopoglądu, natomiast nienormalności absolutnie nie można propagować.
Przez te blisko 20 lat ukształtowało się nowe pojęcie o nazwie „homofob”. Definicja ta jest jest w gruncie rzeczy wymysłem osób które chcą zwalczać opinie na temat pederastów i zamykać usta normalnym ludziom. Fobia to nic innego jak zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed różnymi określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem sytuacji wywołujących go i utrudnieniem funkcjonowania w społeczeństwie. Jeżeli chodzi o homofobie to definicje którą wymyślił George Weinberg jest irracjonalna. Fobie są tak naprawdę wynikiem naszej słabej psychiki. Jeżeli chodzi o pederastów to obawy są uzasadnione, dlatego nie ma przesłanek do tego aby strach przed dewiantami uznać za fobię. Strach przed zboczeńcami jest normalny. Narażają nasze dzieci i nas na negatywny wpływ ich choroby.  To pozytywnie, że społeczeństwo obawia się takich ludzi. Strach przed tymi ludźmi to nie choroba! Wiele osób nienawidzi pedofilii. Pedofil krzywdzi dziecko fizycznie, natomiast pederaści psychicznie, bo ujawniają swe dewiacje na zewnątrz. Jeżeli chodzi o małżeństwo, to nawet gdyby uznać pederastów za kogoś normalnego to w gruncie rzeczy takie małżeństwa nie mogło by być zawarte z prostego powodu. Małżeństwo jest zawierane w celach prokreacyjnych, a dopiero na drugim miejscu w celu zaspokojenia partnera, przy czym nie ulega wątpliwości to, że przesłanką obligatoryjną jest możliwość spłodzenia dziecka. Na koniec muszę dodać, że te osoby należy resocjalizować poprzez kuracje w szpitalach ponieważ każdy człowiek ma prawo  do godnego życia, ale nie może to się odbywać kosztem naszych dzieci. Osoby które mają już swoje lata posiadają dobrze ukształtowany światopogląd więc dla nich parada czy inna akcja pederastów nic nie zmienia, natomiast jeżeli chodzi o dzieci, to wpływ otoczenia bardzo działa na ich psychikę i późniejsze dorosłe życie.

Regards,
Bad Boy

Polacy w UK.

•Listopad 30, 2009 • Dodaj komentarz

Pierwszy wpis na blogu jest swego rodzaju rozgrzewką przed poważniejszymi tematami. Wybrałem temat Polaków na emigracji, a dokładniej Polaków w Zjednoczonym Królestwie. Każdy powinien sobie zdawać sprawę z tego, że większość naszych rodaków którzy emigrują do UK są bardzo zdesperowani. W tym miejscu należy zadać sobie pytanie kto najczęściej wyjeżdża z Polski. Pierwszą grupą są nieuki. Osoby które z trudem skończyły szkołę podstawową, a jedynym zawodem do którego się nadają i mieli by wystarczające predyspozycje do jego wykonywania, jest rozbijanie głazów głową. Drugą grupą są magistrowie lub absolwenci turystyki i rekreacji, zarządzania, politologii, pedagogiki, wychowania fizycznego i innych tego typu kierunków które uchodzą za „elitarne”. Można z całą pewnością uznać, że tego typu uczelnie są hodowlami bezrobotnych którzy nawet w pośredniaku nie mogą odnaleźć pracy. Na szczęście Anglia otwiera przed nimi nieograniczone możliwości w postaci zatrudnienia jako konserwator powierzchni płaskich, a także mogą pracować jako eksperci ds. higieny w restauracjach (prościej można powiedzieć – zapieprzają na zmywaku).
Trzecią grupą są polscy turyści. Na szczęście w obliczu kryzysu jest ich mniej. Wszystkie te grupy (jest ich z pewnością więcej ale ograniczyłem się do tylko tych najbardziej widocznych) łączy polska mentalność. Typowy Polak nosi bluzę Lonsdale (jako szczyt mody, próbując się utożsamiać z Anglikami poprzez napis LONDON na t-shircie lub bluzie), ma wygolony łeb i kręci się koło stoisk z polską żywnością. Takich ludzi widać z kilometra. Można rzecz: typowy polaczek. Jeżeli chodzi ludzi którzy pojechali tam studiować to z całą pewnością można powiedzieć, że to bardzo pozytywnie kształcić się w UK. Niestety Polacy którzy wyjechali studiować i mają aspiracje na osiągniecie sukcesu nie mają łatwo. Nie dotyczy to oczywiście bariery językowej (np. większość Anglików ma swój specyficzny akcent, a każdy się różni od siebie) ale właśnie przez naszych „drogich” rodaków jest trudniej. Opinie moich znajomych utwierdziły mnie w przekonaniu, że lepiej nie przyznawać się do tego, skąd pochodzi się. Jeżeli cudzoziemiec dowie się o tym, że jesteśmy z Polski to od razu przyjmuje on pozycje defensywną i przestaje traktować nas jako poważnego partnera do rozmowy. W końcu mamy opinie złodziei.

Regards,
Bad Boy